RSS
 

16 sie

Jestem jak bańka. Jak kula. Na zewnątrz ostoja zimna jak sopel lodu, a w środku wulkan, burza, huragan. Wszystko razem. Milion myśli rwących jak rzeka, jak milion wodospadów, zderzają się o siebie. Jest milion eksplozji, wybuchów, a na zewnątrz cisza. I wyglądam jakbym pancerna była,  a delikatna jestem jak róża. Czasem wystarczy szept cichy, a czasem spojrzeń parę bym zwiędła trochę, bym zdławiła w sobie, umarła w środku i zmartwychwstała. Przepełniam się nienawiścią do siebie, i dusze ja w sobie, duszę w sobie wszystko, bo nie umiem nic powiedzieć, nie umiem okazywać emocji. Czasem rzygnę już nimi gdy nie mam siły, ale to zazwyczaj nic nie daje, bo ludzie zazwyczaj mnie wtedy niszczą, kopią, nie-sza-nu-ją.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz