RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2016

27 gru

Bardzo nie chce nowego roku, bo bardzo się go boję. W ostatnich dniach wszystko leci mi z rąk. Jem dużo ryb, potem telefon z Irlandii i dużo ciepła w sercu. Chyba zawsze taka byłam — sama. O 12.00 go zobaczyłam. Był piękny jak zawsze. I był z kimś. I przyznaję się pierwszy raz i ostatni, że jestem zazdrosna bardzo. O to, że inni ciepłe serce mają w piersi, że bije ono szybko, mocno, tłoczy krew czerwone jak wino. I wkładają sobie bez wahań do środka, tam gdzie człowiek najdelikatniejszy jest, ludzi i nie boja się. nie boja się cierpienia, nieprzespanych nocy, łez, tęsknoty, uczuć. Nie boją się. Nie wstydzą się.  Nie wstydzą się zdejmować majtek przed prawie obcymi ludźmi, albo fwb, nie wstydzą się otwierać tych serc i pokazywać je, chwalić się nimi i mówić o nich i o duszy swojej.
Ja się wstydzę. I boję.  A przede wszystkim nie umiem.
I patrzę na nich. I wracam do domu.
I udaję, że wszystko jest w porządku, bo nie umiem tego zmienić.

 

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

09 gru

To spłynęło po mnie jak krople wody po skórze, zimne krople wody. A przecież nie odkręcałam żadnego kurka, nie robiłam w zasadzie nic oprócz panicznego uciekania przed ludźmi, choć wiedziałam, że nie tędy droga i w końcu zaczęłam się zmuszać. Otwierałam usta, choć bardzo chciałam sobie je zaszyć, na czole markerem napisać „JESTEM W NASTROJU NIEROZMOWNYM” ale paplałam te głupoty, zdania nieskładne, słowa puste, obdarte z jakiegokolwiek znaczenia, ale mówiłam, mówiłam, kułam, przełamywałam tym samym bariery, patrzyłam im w oczy.  I drżałam pod ich spojrzeniem, jak szczenie bite regularnie, jak korony drzew szarpane przez wiatr. I wracałam do domu. Szybko. Szybko. Z sercem przed sobą i płakałam z bezsilności. I mówiłam w poduszkę, smarkałam, nie dam już rady. Nie, nie, nie. I nagle. Zobaczyłam, że oni nie widzą we mnie tej osoby którą ja widzę co rano w lustrze i w swoim umyśle, widzą kogoś zupełnie innego. Chyba lepszego.
I piąta rano When I was a child, I heard voices, kubeł kawy, potem pociąg, a w nim nieplanowane spotkania, krótkie, ale i tak za długie. Mój były. Gratuluję mu. Urodziła mu się córeczka i opowiada i uśmiecha się w TEN sposób. I coś mi mówi, coś widzę w jego gestach, spojrzeniach, słowach i tych uśmiechach, że wiem, że nadal coś do mnie czuje. One były tylko dla mnie. Są zarezerwowane tylko dla mnie, chyba jeszcze o mnie myśli, może krótko, może już rzadziej niż wcześniej, być może sporadycznie mu się śnie. Ja nie myślę o nim prawie wcale, a nie śnię o nim w ogóle.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii