RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2016

17 sty

Czuję się nieatrakcyjna, właściwie zawsze się taka czułam i byłam i jestem, bo twoja koleżanka jest zabawniejsza, bo jest ładniejsza, bo ma piękne zielone oczy, bo ma ładny prosty nosek, bo ma usta jak Angelina Jolie, bo jest rozgadana, ma miłą twarz, bo jest tajemnicza, nie tajemnicza bo wie zawsze co powiedzieć, a czego nie powiedzieć i niezależnie co zrobi to i tak wszystko uchodzi jej na sucho i wszystko to twoja wina, i hej ładnie się uśmiechasz później przychodzą twoje koleżanki a ty znikasz, bo nie jesteś taka, nie taka, nie taka i zdziwienie bo siedzisz sama w domu, jakby to był twój kaprys, a ty po prostu jesteś zmęczony tym światem, tymi ludźmi i marzysz tylko o tym by by jutro obudzić się i nie być sobą.

 

 

Z reszta one zawsze tak miały. Uśmiechnęły się, powiedziały, nie zgodziły nawet jeśli to miało odbić się na tobie, do tego biorąc fakt pod uwagę że śliczne są to ludzie od razu robili w gacie na ich widok, a tobie rzygać się chciało bo je znałaś, a nie ich pozy i wiedziałaś że piękne słowa u nich nie idą z czynami.
I wiem, że dużo sie zmieniło, bo nie jest juz tak jak kiedyś, bo wtedy czas cieżki był chyba dla każdego to i tak przykro mi jest bo patrzę w lustro i nie zmieniłam się. Nie wiem co sobie wyobrażałam, chyba że nie będę sobą.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

16 sty

Rankiem o świecie szczęśliwa jestem, wstaje z uśmiechem na ustach, jem śniadanie o 11.00 odbieram przesyłkę z książkami, płaczę, słyszę dziecko aleś głupia, jak się cieszysz to się śmiej, a nie płacz. Tego samego dnia kończę pierwszą książkę i obrywam. To było znienacka, niespodziewanie, z resztą zawsze tak jest. Tego nigdy nie da się przewidzieć. To uczucie jakby ktoś podszedł do ciebie i strzelił ci prosto w płuca z dubeltówki, abo uderzył pięścią w brzuch z całej siły i nie możesz nic zrobi, powietrze ma milion myśli, przeświadczeń, rzeczywistości nad którą tracę kontrolę. Jeszcze tego wieczoru, czytam sobie szeptem Stachurę, płaczę nie ze szczęścia tym razem bo pierwszy raz od kilu lat byłam bliska śmierci.

 

 

To krąży pod skórą.  Jest jak krew, albo inne życie. Żyje jak chce, robi co chce, a gdy to coś cię uderza to ono momentalnie zabiera głos i skóra swędzi cię jakbyś miał pokrzywkę, krew nagle staje się gorąca, wrząca i wiesz, ze jedynym lekarstwem na to jest żyletka, ale też wiesz, że jak z powrotem zawrócisz na tę drogę to z niej już nie wrócisz. Jedyne co robisz to kładziesz się do łóżka po kilku godzinach zasypiasz i śnisz o czarny wielkim basiorze, który chce przegryźć ci krtań, a rano? Rano to samo.
Cierp za mnie.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii